Ramadan w Maroku oraz odkrywanie Sahary Zachodniej



Termin: listopad - grudzień 2003r

Trasa: Casablanka- Meknes - Fez - Udżda - Bu Arfa - Figuing - Warzazat - Ait Benhaddou- Agadir -Smara(Sahara Zachodnia)- - Lajoun (Sahara Zachodnia)- Dhakla (Sahara Zachodnia)- - Marrakesz- Casablanka

Wiza


My musieliśmy jeszcze kupić wizę marokańską. Aby otrzymać wizę trzeba było przedstawić zaproszenie lub potwierdzenie rezerwacji. My załatwiliśmy rezerwacje w biurze gdzie kupowaliśmy bilety lotnicze- nie było problemu. Pani zarezerwowała - wydrukowała potwierdzenie - skasowała rezerwacje i gotowe. Nic nie płaciliśmy za "taką" rezerwacje. Wiemy , że także można starać się o wizy w Hiszpani ( jeżeli ktoś jedzie samochodem) Na wizy czekaliśmy 3 dni.
Cena wizy wynosiła 80 zł
UWAGA Od 1 stycznia 2005 roku nie są wymagane wizy od Polaków udających się w celach turystycznych do Maroka.


Przelot Lecieliśmy liniami KLM przez Amsterdam . Kupiliśmy bilety za 300 USD od osoby.


Zdrowie

Należy przed wyjazdem zadzwonić do Sanepidu aby dowiedzieć się jakie szczepienia są wskazane. Generalnie nie są ani wymagane ani nie są potrzebne żadne szczepienia. Przed wyjazdem gdziekolwiek należy pomyśleć o możliwości zachorowania na zapalenie wątroby (żółtaczka). Należy przyjąć uodparniającą szczepionkę ( 3 dawki - 10-15 lat) . Co pewien czas są organizowane szczepienia w tańszej cenie w tzw. żółtym tygodniu. My nie mięliśmy żadnych problemów żołądkowych . Piliśmy wodę butelkowana , w takiej tez wodzie myliśmy zęby. Jedliśmy zarówno w barach jak i przy straganach ( widzieliśmy jak przygotowywany jest nasz posiłek).


Język

Głownie francuski. W turystycznych miastach (np. Marakesz) angielski jest na porządku dziennym. Jednakże jeżeli chce się porozmawiać z tubylcami to trzeba znać język francuski lub arabski. W małych oazach , gdzie turyści rzadko przybywają trudno dogadać się, gdyż w większości tubylcy mówią po arabsku. Napisy na drogach są w języku arabskim , francuskim czy angielskim. Na terenie Sahary Zachodniej przydatna znajomość języka hiszpańskiego.


Wymiana pieniędzy

Kurs w poszczególnych bankach , kantorach różnią się więc trzeba wcześniej sprawdzić. Wymiana jest możliwa i w biurach podróży -często po dobrym kursie. W Ramadanie czasami nie ma innej mozliwości tylko korzystać z biur podrózy , które na ogół nie sa zamnkięte. Wymiana także możliwa w supermarketach. UWAGA - w Ramadanie banki krócej pracują. Podczas naszej podróży za 1 USD dostawaliśmy 8,4 Dr.


Ceny

Oto przykładowe ceny: przejazd miejskim autobusem 3-5 Dh, obiad 10-80 Dh, , piwo 10-20Dh, , bagietka do 1 Dh , 1kg pomidorów 6-8 DH, 1 kg bananów -10-21 DH,


Podróżowanie po Maroku:

Najtańszym środkiem transportu jest autobus. Proponujemy CTM - wiarygodna linia - Na stronie www.ctm.co.ma możecie znaleźć dokładne połączenia tej popularnej linii oraz ceny . Na miejscu warto sprawdzić kilka innych linii gdyż są na ogół tańsze ( chociaż nie zawsze pewne, w tych tańszych czasami można trafić na brak miejsc chociaż się ma bilet, lub zepsute siedzenia mimo zapewnień , że to nocny autobus z lotniczymi siedzeniami. Cena robi swoje). Polecamy też linie SATAS. W autobusach obowiązuje opłata za bagaż 5 DH. Można wynająć samochód. Jeżeli są cztery osoby to na pewno się opłaca. Drogi w Maroku są dobre. W czasie Ramadanu samochód może przyspieszyć podróż a czasem sprawi ze w ogóle wydostaniemy się z jakiegoś miejsca ( w ramadanie czasami brakuje biletów na autobusy czy pociągi) Niektórzy narzekali na samozwańczych parkingowych ( co zdarza się i w Polsce) oraz na policjantów stojących przy wjeździe do większych miast. Podobno czasami oczekiwali na łapówkę.


Zakupy

Pamiątki najlepiej kupować na sukach po długim targowaniu. Najlepiej przejść się po straganach suku aby zorientować się w cenie a potem dopiero kupować Nie można zapominać o targowaniu. W Maroku targowanie to rytuał. Ceny po targowaniu są naprawdę niskie. My to bardzo lubimy wiec traktujemy jak zabawę uzyskując przy tym bardzo niskie ceny oraz nierzadko zaproszenie na obiad lub do domu zadowolonego z długiego targowania sprzedawcy. Dzięki takim znajomościom można zobaczyć jak wyglądają domy , co jedzą Marokoańczycy. Czasami można także wymienić towar za towar. Podkoszulki firmowe , bryloczki dobrze mieć przy sobie i dokonać właściwej wymiany.
Warto kupić wyroby z złota , z drzewa ( cedr), skóry , perfumy, dywany, przyprawy.


Ramadan:

W Ramadanie muzułmanie odnawiają swój związek z Allachem. W tym miesiącu Bóg objawił Koran. W trakcie ramadanu wierni od świtu do zmierzchu winni powstrzymywać się od picia , palenia i stosunków seksualnych. Mile widziane jest aby i turysta przestrzegał tych zasad. Należy wiedzieć, iż z postu zwolnione są dzieci, kobiety w ciąży i ludzie w podróży ( czyli Wy). Jednakże kupienie jedzenia w czasie ramadanu nie jest takie proste. Zabraliśmy z Polski kilka puszek i pieczywo. Pomogło to nam przetrwać trudne chwile postu. Nie jedliśmy nigdzie poza pokojem hotelowym aby nie ranić wiernych. Gdy skończyło nam się pieczywko polskie pamiętaliśmy aby wieczorem kupić bagietkę też na poranny posiłek. Wieczorem ulice ożywały. Otwierano sklepy, restauracje i można było o zmierzchu wszystko kupić. Ok. 17.00 muzułmanie wybiegali z domów do sklepów, biegali ( po raz pierwszy widzieliśmy spieszących się Arabów) robiąc sprawunki i wracali do domów . Wtedy znowu miasto wymierało. Naprawdę na ulicach nie było widać ani jednego człowieka. Dopiero po kolacji wszyscy wychodzą z domów. Na peryferiach ludzie koło domów gotowali zapraszając nas na posiłek.
W małych miastach jak oaza Figuing nie było wielu knajpek i tam trudno było kupić cos ciepłego do jedzenia, dlatego cieszyły nas propozycje tubylców aby jeść wraz z nimi. Zapraszali nas chętnie na wieczorny posiłek, tłumacząc, iż każda wieczorna kolacja w czasie Ramadanu jest świętem tzw. iftar. W trakcie ramadanu jest także problem z zakupem alkoholu. Bary w wielkich miastach jak Meknes, Casablanka nie sprzedają alkoholu - jest zakaz. Alkohol sprzedają tylko w barach przy drogich hotelach dla obcokrajowców. Sklepów "monopolowych" z alkoholem nie ma zbyt wiele w Maroku. Kolejnym utrudnieniem dla podróżujących w trackie Ramadanu są środki transportu. Niestety w tym okresie wiele autobusów jest wycofanych. Z rozkładu jazdy znika np. 5 godzin odjazdów autobusów. Ponadto pod koniec Ramadanu wiele osób wraca do domów rodzinnych na święto kończące post tzw. Eid al. Fitr. Wtedy warto wcześniej zakupić bilet autobusowy lub na wybrany pociąg gdyż mogą być trudności z przedostaniem się do konkretnego miejsca.
Święto Eid al. Fitr trwa 3-5 dni. W większych miastach trudno obserwować zwyczaje związane z tym świętem, wiec my specjalnie na ten okres pojechaliśmy do Oazy Figuing Naprawdę warto w Ramadanie wybrać się do małego miasteczka lub oazy aby tam obserwować lokalne zwyczaje. W takich miejscach niestety są problemy z zakupem żywności ( sklepy i knajpki w dzień zamknięte , a wieczorem w knajpkach podają tylko kawę- bardzo popularną w Maroku). W Oazie Figuing był ładny hotelik z basenem i tam można było zjeść jakiś regionalny przysmak lub tadzin - niestety kucharka była młoda i niedoświadczona więc i jedzenie nie zbyt dobre!! Jednak co robić jak od dwóch dni nie można nic kupić do jedzenia a zupki w proszku wychodzą uszami.

Rady na Ramadan :

transport :
- dzień przed wyjazdem z miejsca A do B należy sprawdzać rozkład jazdy (w Casablance na dworcu był wywieszony nowy rozkład jazdy na Ramadan, ale w pozostałych miastach trzeba było pytać obsługę, gdyż nikt nie wywieszał żadnych zmian rozkładu) ;
- wiele autobusów /pociągów zawieszonych na czas Ramadanu;
- tydzień przed świętem Eid al. Fitr studenci i pracujący w innych miastach/krajach wracają do rodzinnych stron i wtedy trudno o wolne miejsca w środkach transportu;
- - muzułmanie podróżujący są bardzo zaradni i chętnie pomagają , dzielą się jedzeniem (podróżni mogą jeść w trakcie postu)


jedzenie:
- w dzień nie można kupić nawet pieczywa, w większych miastach są markety więc tam można kupić pieczywo z długim okresem ważności - paczkowane;
- wieczorem należy kupić pieczywo także na poranny posiłek;
- jeść w hotelu aby nie ranić uczuć muzułmanów lub aby nie wywołać zgorszenia lub nie narażać się na awanturę;
- alkohol można nabyć tylko w marketach albo drogich hotelach ( zdarza się , iż muzułmanie stoją przed sklepem i proszą aby kupić im alkohol, gdyż oni maja zakaz kupna w miesiącu Ramadan);
- należy zabrać puszki i zupki z Polski ( w krajach muzułmańskich głównie w puszkach ,można kupić tuńczyka , ale ile dni można go jeść) ;
- knajpki otwierają późno wieczorem, ale zawsze w miastach można znaleźć cos do jedzenia, gorzej w małych miasteczkach tam można kupić głównie kawę;
- problemem jest zjedzenie czegoś w trakcie święta Eid al. Fitr, które trwa 3-5 dni. Podobnie jak w Polsce w trakcie świat restauracje, bary są pozamykane i tak też było w Maroku. Trzeba więc albo zrobić zapasy, albo poznać miłych gospodarzy, którzy zapraszają nas do domu na posiłek. Należy pamiętać iż muzułmanie są bardzo gościnni. Warto zabrać ze sobą małe upominki aby zaskarbić sobie ich przychylności i tez nie czuć się intruzem.

HOTELE
- nie ma większego problemu z miejscami w hotelach (problem większy jest w wakacje, gdy jest wielu turystów);
- trudności mogą być tuz przed świętem Eid al. Fitr , ale jest to święto rodzinne i raczej wszyscy przyjezdni zatrzymują się w domach rodzinnych.

ŚWIĘTO Eid al Fitr
- wspaniałe święto przypomina trochę naszą Wielkanoc
- wszyscy się odwiedzają , rodziny chodzą od domu do domu i wszyscy częstują herbatą i ciasteczkami

PIENIĄDZE
- trzeba pamiętać , iż urzędy, banki tez parują w innych godzinach niż podane w przewodniku
- należy wymienić więcej pieniędzy jeżeli wybieramy się do małego miasta, gdyż tam szczególnie święci się Ramadan.



OPIS PODRÓŻY:

Casablanca

W Casablance nie ma wielu zabytków. Przede wszystkim warto tu przyjechać aby zarobaczyć meczet Hasana II. Należy dodać iż właśnie do Casablanki przylatuje większość samolotów - więc i tak trzeba się tu zatrzymać. Casablanca to wielkie nowoczesne miasto. Bardziej przypomina europejskie metropolie niż arabskie miasta.
Trzeba wiedzieć , że Marokańczycy nazywają Casablanke krótko Casa. Więc gdy padnie pytanie czy byliśmy w Casa trzeba pamiętać, iż chodzi rozmówcy o Casablankę.
Meczet Hasana II jest trzecim co do wielkości obiektem sakralnym świata z najwyższym minaretem świata o wysokości 210m . Ta budowla naprawdę robi wrażenie. Jest bardzo nowoczesa ( o czym można przeczytać we wszystkich przewodnikach), chociaż zarazem zachowuje swój styl. Wybudowanie tak wielkiego meczetu budziło kontrowersje. Kosztował 600mln $ i podnosiły się głosy , iż jest wiele pilniejszych potrzeb i można lepiej spożytkować te pieniądze.
Pewne jest jednak, że teraz pamięć o królu Hasanie II szybko nie przeminie. Faraonowie tez nie myśleli o biednych gdy budowali piramidy. Czy było warto - my już wiemy.
Marokańczycy bardzo są dumni z tego meczetu. Zachęcali nas abyśmy koniecznie zobaczyli meczet przed wyjazdem z Maroka. Warto do niego wejść , bo jako jeden z niewielu meczetów w Maroku jest otwarty dla niemuzułmanów. W małych miejscowościach nikt o zakazach nie słyszał i zachęcano nas abyśmy wchodzili do meczetów.
Meczet Hasana II zwiedza się z przewodnikiem w grupach o godz. 9.00, 10.00, 11.00, 14.00 a w lecie o 14.30.
Warto także zajrzeć na stare miasto (Medyna) i ewentualnie tutaj dokonać ostatnich zakupów. Ceny są podobne do cen w innych miastach a czasami niższe ze względu na to, iż nie ma tu wielu turystów.

Hotel:
Negociants116 rue Allah ben Abdellah ( za 2 os 140) - po negocjacjach. Łazienka i toalate na zewnątrz w pokoju umywalka. Obok jest kilka innych hoteli o podobnym standardzie i cenach.

Transport:
Przejazd z Casa do Meknes kosztował nas 67 Dh . Przejazdy linią CTM : Casa- Dakla - cena 470 Dh - raz dziennie o 10.00
Casa- Meknes -cena 67DH - kilkanascie dzinnie.
Casa-Marrakesz - cena 70 DH - 10 dziennie
Casa -Fez -cena 85-100 DH - 10 dziennie



Meknes

Warto zobaczyć medynę, mellah (dawną dzielnice żydowską) wspaniałą bramę miejską Bab el-Mansur, mauzoleum Mulaj Ismaila (mogą wejść niemuzułmanie. Jednakże w czasie Ramadanu należy wcześniej sprawdzić czy nie ma jakiś modłów , bo wtedy niestety nie zostaniemy wpuszczeni do środka. Trzeba przyjść po modlitwie. )
Nie można wejść do meczetów , ale warto zajrzeć to otwartej medresy np. Bu Inania aby zobaczyć styl budowli i poczuć klimat epoki merynidzkiej. Meknes jako dawne miasto królewskie ma swój specyficzny klimat.
W Mekneskiej medynie można kupić w sklepach wielbłądzine i w restauracji poprosić o upieczenie jej.

Hotel:
Musimy dokonać wyboru czy chcemy mieszkać bliżej dworca czy medyny. My wybraliśmy okolice dworca, gdyż rankiem chcieliśmy opuścić Meknes , a do medyny robiliśmy sobie spacerek.

Hotel Toubkal 49 Ave Mohammed 5 cena 100 Dr za dwójkę bez łazienki i toalety , za ciepły prysznic trzeba dopłacić 5 dr

Transport:
Przejazd Meknes-Fez - 18-20 DH , wiele autobusów.


Okolice Meknesu

Można wybrać się do Mulaj Idris i Volubilis. Okres ramadanu nie sprzyja zwiedzaniu tych miejsc albo nie ma biletów na autobusy ( wielu pielgrzymów właśnie wtedy odwiedza te miejsca - przede wszystkim Mulaj Idris) albo zwiedzanie będzie utrudnione - wszystko zamknięte. Mulaj Idris jest specyficznym miastem . Miasto dopiero w latach 70-tych zostało otwarte dla niemuzułmnaów. Nie można wchodzić ani do meczetów ani świętych miejsc a nadto nie ma tu miejsc noclegowych. Z Meknesu do Mulaj Idris autobusy jeżdżą co godzinę za 6-8 dr - w Ramadanie to się zmienia - o przejazdy trzeba pytać na dworcu, gdyż zmiany nigdzie nie są wywieszone. Można także skorzystać z grand taxi (jeżdżą spod Instytutu Francuskiego)



Fez


Trzeba zobaczyć medynę (stare miasto) z jej licznymi zabytkami .
Przed wejściem do Medyny kłębi się tłum naciągaczy. Turyści opowiadają o przykrych kłótniach, a nawet pobiciach przez naciągaczy. Warto więc wynająć małego ( ale cżeto bardzo sprytnego) przewodnika albo przewodnika poleconego przez hotel. Taki przewodnik już sam pilnuje aby nas nie zaczepiono. Można oczywiście próbować samemu. Przewodnik nie jest nam potrzebny do zwiedzania, gdyż układ medyny nie budzi większych problemów - choć na pierwszy rzut oka plątanina wąziutkich uliczek może wywoływać uczucie zagubienia. Zawsze można jednak kogoś zapytać gdy się zgubimy. Naszym zdaniem zwiedzanie medyny bez przewodnika ma swój urok nawet trochę pobłądzimy. Trzeba pamiętać, że przewodnik nie zawsze opowie nam więcej niż przeczytamy w przewodniku, ale zawsze będzie chciał zaprowadzić nas do sklepów pod jakimś pretekstem (zobaczenia ciekawej pracy rzemieślników itd. , ładnego widoku z dachu sklepu) - a po prostu mają z tego prowizję od sprzedawców.
Nie można wchodzić do wnętrza meczetów, jednakże przez otwarte wrota często widać wnętrze, można także robić zdjęcia modlącym się - zawsze jednak lepiej zapytać o zgodę. W trakcie trwającego ramadanu wierni chętnie uczestniczą w czytaniu ksiąg czy wspólnej modlitwie (szczególnie piątkowej warto wtedy wybrać się przed meczet i obserwować muzułmanów w tradycyjnych strojach). Idąc uliczkami medyny na pewno zwrócimy uwagę na napisy przy wejściu do sklepów lub domów np. " z tego tarasu widać pięknie miasto" lub farbiarzy. Należy wejść gdyż warto zobaczyć medynę z lotu ptaka. W sklepie trzeba albo dać pieniądze albo chwilę pooglądać wyroby sklepu, a często wypić berber whisky ( zielona herbatę słodką z świeżą miętą , niestety z whisky nie ma nic wspólnego) lub sok.
W Fezie jest wiele kafejek i restauracji większość przestrzega postu w ramadanie i można cos zjeść dopiero wieczorem. Zawsze jednak można wypić kawę na tarasie kafejki i pooglądać medynę.
W Fezie obserwowaliśmy ciekawy zwyczaj "obnoszenia na tronie młodych dziewcząt" . Dowiedzieliśmy się , że gdy dziewczynka osiągnie pewien wiek, to w Ramadanie kupuje jej się specjalny - odświętny strój , w trakcie uroczystości obowiązkowo idzie się do fotografa. Tam dziewczynka siada na przygotowanym tronie i nosi się ja po ulicy, a towarzyszy temu śpiew i gra na tradycyjnych instrumentach.

Hotel:
Royal - 1os z prysznicem 90 DR , 2 os z prysznicem 130 Dr , a z prysznicem i toaletą 1os -110 DR , 2os- 140 Dr
Amor - czyste , stylowe pokoje z łazienkami 1os- 164 i 2os 198 - poza sezonem można się targować.


Transport:
UWAGA - są dwa dworce autobusowe : dla CTM koło Palace Atlas oraz dla innych linii Dworzec Główny rue Bab el-Mahruk.
Przejazd linia CTM Fez- Udżda - cena 85Dh- jeden dziennie. Proponujemy inne linie są tańsze po 50 Dh
W lecie watro rezerwować lub kupić wcześniej .



Udżda


Nie ma potrzeby się tu zatrzymać, chyba ze tylko na nocleg. My dojechaliśmy do Udżdy około północy , a pierwszy autobus dalej mielismy około 6 rano. Nie chcieliśmy spędzać nocy na dworcu i pojechaliśmy do centrum gdzie znaleźliśmy kilka hoteli. Koło dworca autobusowego hotel bardzo tani, ale złe warunki ( ok 200m w stronę centrum). My spaliśmy w hotelu Angad ( polecamy) bardzo miła obsługa wytargowaliśmy cenę za pół .

Transport:
Na dworcu jest wiele linii i można wybierać i przebierać.
Fez - CTM - 80 Dr
Meknes - CTM- 95 Dr
Bu Arfa - 45-50 Dr
Figig - 60-65 Dr




Bu Arfa


Stanęliśmy tu w drodze do oazy Figig . Bu Afra jest centrum administracyjnym i pełni rolę węzła komunikacyjnego. Nie ma potrzeby się tu zatrzymywać chyba żeby zobaczyć jak ludzie żyją na prowincji. Na targu można podziwiać bardzo ciekawe tradycyjne stroje obserwować zachowanie przybyłych z daleka wędrowców . W mieście jakby czas się zatrzymał.

Hotel:
Climat du Maroco ( Blvd Hassan II)pokoje z łazienkami, tv, klimatyzacja, basen 1 os -280Dr, 2os 380DR -Tamlalt( Blvd Massira) małe, czyste pokoje 30 Dr brak prysznicy ( akurat na jedna noc).
W mieście jest wiele przyjemnych barów, kawiarenek czy restauracji.

Transport:
Udżda - 40 Dr
Er-Raszidii 50 Dr o 7.00, 12.00, 14.00 ( tam jest duży dworzec skąd jada pojazdy w każdym kierunku)
Figig - 20 DR 4 kursy, więcej po Ramadanie



Figig ( Figuig)


Oaza Figuing uważana jest za jedna z najpiękniejszych oaz w Afryce Północnej. Na terenie oazy znajduje się 7 ksar - czyli dawnych ufortyfikowanych wiosek i jedna współczesna osada administracyjna (obejmująca swym zasięgiem część z ksar). Odległe o 3 km. przejście graniczne do Algierii jest obecnie zamknięte.

Wybraliśmy tą oazę aby spędzić tu kilka ostatnich dni Ramadanu oraz święto Eid al Fitr. Nie żałowaliśmy naszego wyboru, a efekt przerósł nasze oczekiwania. Tu naprawdę mogliśmy z bliska oglądać, a nawet brać udział w licznych obrzędach i tradycjach muzułmańskiego święta. Co ciekawe, w trakcie naszego pobytu byliśmy jedynymi cudzoziemcami w oazie. Wszystko co się wokół nas działo , było rzeczywistym świętowaniem mieszkańców, a nie działaniem pod turystów.

W lecie w Figuing są nieznośnie upały . My byliśmy w grudniu. Pogoda dopisała było cieplutko, choć dwie noce były już zimne. Jednak miejscowi mówili , że to ewenement , gdyż od 15 lat zawsze było ciepło nawet zimą. . Przybywając tutaj należy wcześniej wymienić pieniądze, gdyż w oazie jest jeden bank Banque Populaire i lepiej przyjechać tu z zabezpieczaniem gotówkowym ( szczególnie w Ramadanie, kiedy bank był chyba cały czas zamknięty). Podstawą gospodarowania jest uprawa palm daktylowych, rosnących tu bujnie dzięki rozbudowanemu systemowi kanałów nawadniających i zbiorników wodnych. Figuing jest ważnym ośrodkiem handlowym dla nomadów. 3 razy w tygodniu są tu organizowane targi.

W Oazie Figuing znajduje się 7 ksar: El Maiz ; El Hamman El Fukani ; El Oudahir ; El Zanega ; El Siliman ; El Widat ; El Tahtani. Niektóre oddalone są od siebie o 5 km, a niektóre o kilkaset metrów. Wszystkie ufortyfikowane, gdyż dawniej toczyły ze sobą wojny.
Zwiedzanie oazy Figuing jest o tyle trudne, że w przewodnikach są o niej jedynie krótkie i ogólnikowe wzmianki. Dlatego ucieszyła nas propozycja pewnego młodego Berbera , że oprowadzi nas po okolicy. Spytaliśmy się oczywiście, ile taka usługa będzie kosztować.
Hamid - bo tak miał na imię - nie mógł zrozumieć, o co nam chodzi. Myśleliśmy, że to ze względu na jego słabą znajomość języka francuskiego, ale on nie rozumiał jak za pokazywanie swych rodzinnych stron mógłby czegoś chcieć. Hamid poświęcił 3 dni, aby pokazywać nam zakamarki ksarów, labirynty wąskich uliczek, tuneli w ksarach, wejścia do podziemi i okoliczne góry. Traktował kontakt z nami jako przyjemność. Nie dość, że nie chciał żadnego wynagrodzenia, to jeszcze sam podarował nam prezenty - m.in. wielką misę na Kuskus. Są też źródła pełniące funkcje basenów kąpielowych. Zarówno podziemne jak i zewnętrzne , gdzie można kapać się w słońcu. Natomiast te podziemne są bardziej romantyczne. Aby zejść w dół czasem musieliśmy pokonać i 200 schodów. Nie ma tam oświetlenia . Można używać latarki . Miejscowi zawsze e maja przy sobie świeczki. Przy źródle stawia się świeczki - wszędzie aby było dobre oświetlenie do przebrania się jak i do kąpieli. Oświetlenie świecami sprawia , iż kąpiel w podziemnych źródłach wykutych w kamieniu jest romantyczna i relaksująca. Woda jest ciepła . W niektórych źródłach czuliśmy się wręcz jak w łaźni parowej. Nie polecamy podziemnych źródeł dla osób z klaustofobią. Zejście jest wąskie i trwa ok 5-10 minut. Uwaga - duża liczba karaluchów (ale do wody nie wchodzą).
Na terenie oazy są źródła przeznaczone tylko dla kobiet - służą one do prania.
Hamid zaprowadził nas również do ksaru El Maiz , gdzie mieszkało ongiś wielu Żydów. W 1947r. wyjechali do Izraela, zostawiając swoje domostwa. Są one do dziś niezamieszkałe i niestety niszczeją. Niektóre domostwa wyglądają jakbyśmy się przenieśli na uliczki Kabulu.

Najbardziej malowniczym miejscem w oazie jest ksar Udarhir - a w zasadzie pozostałości fortu. Piękna kompozycja ruin i palm. Znajduje się tam również meczet z XI w, z nietypowym dla Maroka sześciobocznym minaretem (Wszystkie inne minarety w Maroku są czworokątne.) o wysokości 19 metrów.
Ruiny nie są niestety poddane żadnym pracom renowacyjnym i coraz bardziej niszczeją. Udarchir był drugim co do wielkości (po Zanedze) ksarem w oazie.

Zwiedzanie ksaru Zanega zaczęliśmy od Fortu który wznosi się na skalnym urwisku. Zanega- niegdyś największy ze wszystkich ksarów, leży na równinie poniżej skalnego uskoku, niżej i bardziej na uboczu niż pozostałe ksary. Warto zrobić sobie tam dłuższą wycieczkę.



Święto Eid al Fitr w oazie Figuing

Gdy przybyliśmy do oazy Figuing, kończył się właśnie według kalendarza muzułmańskiego miesiąc Ramadan.
Wielkim świętem dla muzułmanów jest koniec miesiąca wyrzeczeń - Ramadanu, a ściśle pierwsze dni następującego po nim miesiąca szawal Eid al Fitr - święto zakończenia miesiąca postu. Najbardziej świąteczny jest pierwszy dzień po zakończeniu Ramadanu. Na ulicach można spotkać wielu odświętnie ubranych ludzi - mężczyzn w białych dżalabach i kobiety w białych zwojach. Wszyscy przechodnie pozdrawiają się wzajemnie. My również witaliśmy się z wieloma Berberami.
W obchodach święta można się dopatrzyć pewnych podobieństw do naszych "kolędników". Po osadach krążą kolorowo ubrane zespoły muzyczne z orszakiem, zatrzymując się po kolei przed każdym domostwem. Po głośnym graniu gospodarz takiego domostwa obdarowywuje orszak cukierkami, ciasteczkami , pożywieniem lub drobnymi pieniążkami.
Dołączyliśmy się do tego orszaku, i przez około godzinę wraz z nim chodziliśmy od domu do domu.
W święto muzułmanie odwiedzają również groby swoich bliskich. Tu więc można dopatrzyć się podobieństwa do chrześcijańskiego święta Wszystkich Świętych.
Takiego tłumu na miejskich cmentarzach nie ma o żadnej innej porze roku.
W Eid al Fitr wszyscy mieszkańcy danego osiedla, dzielnicy czy osady wzajemnie się odwiedzają. W ten dzień drzwi do każdego domu są otwarte. Każda gospodyni piecze lub kupuje różnego rodzaju ciasteczka lub słodycze. Szykuje też dużą ilość herbaty.
Co chwila zagląda któryś z bliższych lub dalszych sąsiadów. Niektórzy wstępują tylko na chwilę, witają się i wychodzą, inni siadają by napić się filiżanki herbaty i zjeść parę ciasteczek. Część domowników zostaje w domu, by przyjmować gości, a część rusza "w trasę". Po pewnym czasie zmieniają się.
Oczywiście Eid AL Fitr to święto rodzinne. Na ten okres wracają do domów pracujący lub uczący się w innych miastach czy nawet krajach - w tym znaczeniu jest to muzułmański odpowiednik Bożego Narodzenia. Również i my byliśmy w ten dzień zapraszani do odwiedzenia domów . Częstowano nas herbatą i ciasteczkami.
Podczas tej wizyty spotkaliśmy dr Abderrahmane znanego z leczenia reumatyzmu kąpielami piaskowymi. Doktor oprowadzał nas po swoim domu - centrum zdrowia i leczenia reumatyzmu . Dziedziniec jego domu jest cały wypełniany piaskiem wymienianym dwa razy do roku. Kuracje odbywać się mogą tylko w miesiącach letnich, gdy temperatura piasku jest odpowiednio wysoka od 15 czerwca - 15 września. Podczas pobytu gościnnego dr Abderrhmane , opowiadał nam o kuracji piaskowej. Zabieg musi być prowadzony pod okiem specjalisty, gdyż w innym przypadku może być niebezpieczny - w 1993 roku kilka osób ugotowało się w piasku próbując zabiegu na własną rękę.
Jednorazowo spędza się w piasku kilka minut - głowa oczywiście wystaje. Cała kuracja trwa kilka dni. Kąpiele piaskowe stają się coraz bardziej popularne. Doktor pokazał nam zdjęcia ludzi, którzy dzięki jego kuracjom odzyskali możliwość chodzenia. Całość wyglądała bardzo przekonywująco.

Święto Eid AL Fitr będziemy wspominać bardzo miło.

Na zakończenie naszego pobytu w oazie Figuing postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę w otaczające góryPo dłuższej wędrówce i krótkiej wspinaczce zdobyliśmy jeden z otaczających oazę szczytów. Rozpościerał się stąd piękny widok na całą oazę.
Przeżyliśmy w oazie Figuing tam wiele ciekawych chwil, spotkaliśmy się z wielką życzliwością i gościnnością mieszkańców. Jest to piękne miejsce, do którego z pewnością będziemy chcieli kiedyś wrócić.

Hotel:
W oazie są tylko dwa hotele.
Hotel Figuig - pokoje z łazienkami ładne z pięknymi widokami na oazę i plantacje palm. Super miejsce na odpoczynek. Na terenie hotelu znajduje się basen. Jest tez restauracja , gdzie 1 godzinę przed trzeba zamówić jedzenie (nie polecamy tadzinu - młodą kucharkę widzieliśmy na tarasie z książka kucharską i wszyscy turyści czuli się jak króliki doświadczalne próbując zrobione przez nią potrawy).
Ceny pokoi 160 Dr za dwójkę (po targowaniu płaciliśmy 120 Dr) . Targowanie było dziwne. My zaproponowaliśmy cenę 120 Dr, pokojówka poprosiła nas o zajęcie pokóju i rozpakowanie się, a gdy wieczorem obudzi się szef to on zdecyduje czy zgadza się na naszą cenę. Nie mięliśmy większego wyboru, bo inny hotel nie wchodził w grę. Wieczorem powitał nas szef i zgodził się na cenę 120 dr. Hotel Figuing znajduje się przy uskoku. Trzeba dojść z dworca do Cafe Oazis potem za skręcić w lewo i po 50 m w prawo i asfaltową drogą jeszcze ok.200 m
Bliżej centrum jest hotel el - Meliasse - bardzo skromne pokoje o standardzie więziennej celi za 30 Dr - gdy byliśmy hotel był zamknięty po 10 minutach przyszedł boss i oprowadził nas po hotelu. Myć się można było w łaźniach miejskich naprzeciwko hotelu, gdyż w hotelu były czynne tylko toalety.

Transport
Do Udżdy pierwszy autobus o 5.00 , następne co godzinę do 9.00 ( w Ramadanie wszyscy wracają z rodzinnej oazy do szkół i pracy - trzeba wcześniej kupić bilety) Jest kilka punktów zakupu biletów mały dworzec i biuro vis a vis Cafe des Palmerie - cena 50 Dr
Bu Arfa cena 15 - 20Dr ; o 5.00, 6.00, 7.30, 8.00



Warzazat

Z Figuing do Warzazat dojechaliśmy autobusami z dwoma przesiadkami, najpierw w Bu Afrze, następnie w El-Raszidii. Wyruszyliśmy o 5 rano, na miejsce dotarliśmy po 20.
Warzazat to baza do wyjazdu do doliny Dara i Dades. Jedyne co warto tu zobaczyć to kazbę Taurirt. Jednakże blednie przy Ait Benhaddu.

Na dworcu należy bardzo uważać, sprawdzać kilkakrotnie bilet. Naganiacze bardzo często oszukują. Należy sprawdzać czy mówią prawdę i czy rzeczywiście autobus już odjechał czy jednak stoi na stanowisku. Często nie ma silnych na naganiaczy , gdyż między sobą się umawiają a turysta i tak nie rozumie.
Będąc w Warzazat trzeba odwiedzić supermarket przy Blvd Mohammed V aby zrobić zapasy pieczywa tostowego ( w góry lub w ramadanie ) ewentualnie alkoholu. Butelki piwa opakowywane szczelnie w papier . Piwo kosztuje 10 -14 DR, wino 40-90 Dr. Jest to tez dobry punk do wymiany walut.
Mieści się w okolicy supermarketu dużo biur turystycznych, gdzie można wynająć samochód oraz kupić bilet na samolot do Dakhli 1320 DR i Agadiru 1400 Dr (lecą przez Casa) . W Dune Car - Ave Prince Heitier Sidi Mohammed wynajem samochodów: Palio, Uno -350 Dr a samochód z napędem na 4 koła 1000Dr za dobę.
W Warzazacie można także odwiedzić kilka uroczych restauracji. Przypomnieć sobie jak smakuje pizza w Pizzeri Venezziano (pizza 25-45 DR).
Dobra restauracją jest Chez Dimitri gdzie jest stosunkowo drogo , ale wykwintnie i smacznie . Tu można spróbować spagetii 60-90 Dr i piwa lub wina 20-30 Dr.
Jest tez dużo małych barów z pysznym jedzeniem i rodzinna atmosferą, gdzie ceny kształtują się od 12-25 Dr za danie.


Hotel:
Hotel Baba - dwójka -110 Dr , tuż obok dworca autobusowego - to dobre miejsce aby rankiem wybrać się na wycieczkę w góry lub Ait Benhaddu

Transport:
Warzrazat - Marrakesz - cena 85 DH - dwa dziennie 8.30 i 21.00
Warzazat- Casa - cena 120Dh - jeden nocny o 21.00



Ait Benhaddu

Z Warzazatu można dostać się do Ait Benhaddu autobusem. Możemy także skorzystać z grand taxi do Tabortaht. (12 Dh)
Można także spróbować autostopem - co jest najszybsze.
Nie proponujemy taxi bo są najdroższe . Jeżeli jest większa liczba osób to jest dobry środek transportu, gdyż trudno wydostać się z Ait Benhaddu. Taxi kosztuje ok. 300 Dr po targowaniu bo zaczynają od 600 lub wyżej. Trzeba czekać na grand taxi ( 20 Dh) albo autostop.

Warto przyjechać do Ait Benhaddu . Kazba jest bardzo dobrze utrzymana , kręcono tu ponad 20 filmów m. in. Gladiatora i Lawrence z Arabii. Z kazby rozciąga się niesamowity widok na okolice.
Przewodnik nie jest potrzebny. A w miejscowych kramach są bardzo wysokie ceny. Za stara misę na kuskus chcieli np. 200 $ . My taka misę dostaliśmy od naszego przyjaciela z Figuing . Jak mówiła jego rodzina należała jeszcze do jego pradziadka. W Ait Benhaddu poznaliśmy uroczego statystę , który grał m.in. w Gladiatorze. Prowadzi on także restauracje i organizuje wypady w góry . Polecamy - ma konkurencyjne ceny - Auberge Cafe Restaurant La Fibul Chez Houcine Ait Ben Haddou 45100 Ouarzazate -Maroc GSM 067597476 .
Za trasę Ait Benhadou -Telouet 6 dni, luty-wrzesień, rezerwacje 2 miesiące przed, bezpośredni nr tel 00212 67597476 cena 50 euro za osobę lub 30 euro gdy większa grupa. Zapewnia : przewodnika, 3 posiłki, spanie, konie.



Agadir

Był dla nas jedynie punktem przesiadkowym w drodze z Warzazat do Smary.




Sahara Zachodnia : Smara- Al-Ajun ( Laayoune) - Dakhla


Sahara Zachodnia krótko cieszyła się niepodległością. Niedługo po wycofaniu się z tego rejonu Hiszpanii, tereny Sahary Zachodniej (dotąd koloni Hiszpanii) zostały zajęte przez Maroko, a także przejściowo Mauretanię. Mieszkańcy Sahary Zachodniej- Saharianie podkreślają jednak swoją odrębność. Dostrzega się różnicę pomiędzy strojem Marokańczyków a Saharian. Kobiety ubierają się tu w zwiewne kolorowe stroje bardziej przypominające indyjskie sari niż arabskie kwefy. Naprawdę dodaje to kobietom wiele uroku. Ulice miast dzięki wielu kolorowym strojom wyglądają bardziej barwnie i interesująco. Natomiast mężczyźni ubierają się w niebieskie stroje nomadów, co również odróżnia ich od Marokańczyków.
Aby stłumić opór miejscowej ludności, oraz rozprawić z miejscową partyzantką skupioną w organizacji Polisario w latach 70-tych Maroko przysłano tu 100 tys. żołnierzy. Ale Polisario wciąż stawiało opór. W 1991 roku ONZ doprowadziła do zawieszenia broni pomiędzy obu stronami. Jej wynikiem ma być referendum, które ma określić przyszłość prowincji. Na terenie Sahary wciąż stacjonują bardzo duże siły wojskowe i policyjne Maroka. Są tu tez liczni obserwatorzy ONZ. Dwa razy spotkaliśmy członków Polisario. Podkreślali oni, że Polisario żyje i zdobędzie wolność dla Saharian.

Turysta może czuć się bezpiecznie na terenie Sahary. Zarówno Marokańczycy, jak i Saharianie odnoszą się z dużą sympatią i życzliwością do gości z zagranicy.
Lepiej wybrać się zimą do Sahary Zachodniej gdy temperatura jest niższa. Im dalej na południe tym bardziej gorąco. Gdy my byliśmy w grudniu temperatura sięgała i 30 stopni.



SMARA


Aby dojechać do Smary musieliśmy przejść 4 kontrole policyjne, gdzie policja spisywała o nas raporty - kim jesteśmy, gdzie jedziemy i dlaczego. Wiele razy legitymowała nas policja . Posterunki były przed każdym miastem i miasteczkiem obszaru Sahary Zachodniej. Spisywali nasze dane (w tym imiona rodziców , adresy, zawody itd.)
Czasami policjanci częstowali nas herbatą lub kawą.
Atmosfera Smary różniła się od miast marokańskich. W Smarze zaobserwowaliśmy także odmienny styl w architekturze jeżeli chodzi o meczety i minarety.
Główna ulicą miasta Bulwarem Hasana II.

Zatrzymaliśmy się w najlepszym hotelu w mieście - Maghbar Arabia. Jego standard oczywiście nie był wyrugowany . Właściciel jednak chwalił się, że jego hotel jest popularny wśród uczestników Rajdu Paryż - Dakar. Przy kolacji i fajce wodnej (popularnej i tu) opowiadał o rajdzie wymieniając kolejne nazwiska uczestników rajdu.

Niewątpliwie główną atrakcja historyczną Smary jest Zawija Niebieskiego Sułtana. Zawije to domy modlitwy dla zakonów sufitów , reprezentujących mistyczny odłam islamu. Wierzą oni, że zbawienie uzyska się nie tylko przez wypełnianie przykazań, ale przez drogę osobistego wysiłku i duchowego poświęcenia. Przy Zawijach zwykle był meczet tak jest i w Smarze.

Zawyja w Smarze została wybudowana przez Snach Ismaila - nazywanego także Błękitnym Sułtanem. Teren podawany jest renowacji przez zwolenników- wyznawców Ismaila. Jeden z wyznawców zaprosił nas do środka i mogliśmy zobaczyć wnętrza zawiji.

W Smarze poznaliśmy Hassana. Był właścicielem sklepiku spożywczego, w którym robiliśmy zakupy. Zaprosił nas na poczęstunek i herbatę. Generalnie ludzie są tu bardzo gościnni . Zapraszano nas bardzo chętnie. Wszyscy interesowali się przybyłymi do ich miasteczka podróżnikami. Z taka gościnnością można się spotkać tylko w miejscach, do których dociera mało turystów więc polecamy takie miejsca.
Smara jest typowym miastem pustyni, tak więc życie na ulicach nabiera rumieńców wraz z zachodem słońca, gdy robi się nieco chłodniej. Większość mieszkańców miasta to Saharianie , jednak w mieście stacjonują liczne siły wojska i policji marokańskiej.

Hotel:
W Samrze jest kilka ładnych hoteli zgrupowanych w centrum w cenie 30 - 150 Dh. Za małym targiem jest skromny hotelik Ali z celami zamiast pokoi. Ładniejsze hotele mieszczą się przy Bulwarze Hasana II (m.in. hotel Maghbar Arabia.)

Jedzenie
Nie ma zbyt dużego wyboru restauracji. Jest kilka barów , gdzie można zjeść jajecznicę, omlet lub kurczaka za przyzwoita cenie 10-50 dh. Można także kupić mięso u rzeźnika a obok w barze poprosić o przyrządzenie potrawy. Dostaniecie do tego chleb i sałatkę za nie wielką opłatą. Są przyjemne kafejki gdzie można wypić kawę , sok i oglądać TV Al Jazira i Al Arabia z saharianami.
Przy hotelikach są restauracje i pizzerie z dobrymi i tanimi posiłkami.

Internet
Są trzy kafejki internetowe (10-15 dh za godzinę). Działa dość szybko . Można poobserwować jakie strony odwiedzają młodzi i starsi Saharianie siedzący z wypiekami na twarzach w sąsiednich boxach.

Transport
W Smarze jest dworzec jak i biura przewoźników gdzie można nabyć bilety.
- CTM do Laayoune o 7.00 - 65 Dr
- Supratours do Laayoune o 7.00 cena taka sama 65 Dr - jedzie mało ludzi wiec można się zdrzemnąć.
- Pustynia - trudno wyjechać poza miasto bez pozwolenia lub obstawy wojskowej. Można spróbować z przedstawicielami ONZ.



AL-Ajun ( Laayoune)


Od czasu rozejmu w 1991 roku stacjonują na terytorium Sahary obserwatorzy z ONZ. Widzieliśmy ich we wszystkich miastach Sahary, jednak najwięcej stacjonuje w Laayoun - stolicy Sahary.
Rząd Maroko przeznacza poważne środki na inwestycje w mieście. Prawie całe Centrum, to różowe budynki, które zostały wybudowane przez Marokańczyków. Rząd inwestuje także w infrastrukturę, starając się stworzyć dogodne warunki do osiedlania się Marokańczyków. Laayoun jest przyjemnym miastem, w którym warto zatrzymać się na krótko.
Należy zobaczyć główny plac miasta -Place du Mechouar, został zbudowany także przez Marokańczyków. Jak mówili nam saharianie aby było miejsce gdzie świętować urodziny króla Maroka Mohammeda VI.
Warto zobaczyć kościół katolicki obok placu przy Blvd Hassana II. Jest pozostałością po okresie kolonizacji Hiszpanii.
Proponujemy także wycieczkę na pustynie, która zaczyna się zaraz za miastem. Można wybrać się na dłuższy spacer i wyjść poza miasto na pustynię. Niestety, trzeba wówczas przekroczyć slamsowe osiedla i śmietniska leżące na skraju miasta. Jednakże ludzie są mile nastawieni i nie ma się czego obawiać. Zaraz na skraju pustyni miejscowa młodzież stworzyła sobie boisko. Nasze przybycie z aparatem fotograficznym znacznie ożywiło wszystkich zawodników. My jednak ruszyliśmy dalej i wkrótce mogliśmy się cieszyć dużą ilością piasku. Potem zobaczyliśmy koryto okresowej rzeki, wody jej nikną w piaskach pustyni. Dzięki temu powstają tutaj liczne małe oazy życia. Wokół wody gromadziły się setki małych ptaszków.
Jest to urocze miejsce i z pewnością będąc w Laayoune warto się tu wybrać na pieszą wycieczkę poza miasto. My spędziliśmy cały dzień podziwiając wadi w różnym świetle.
W przewodniku Pascala wyczytaliśmy ,że agencje turystyczne organizują wyjazdy na pustynie. Pytaliśmy o taka wycieczkę- aby zorientować się w cenach - w kilku biurach oraz w informacji turystycznej , ale niegdzie nic o tym nie wiedzieli. Do informacji turystycznej nie warto iść , bo nic nie wiedzą.

Hotel:
Zemmour Blvd Oum Saad - obok biur autobusowych - pokoje 1os 70-80 dh, 2os 100 dh (tu można sprawdzić więcej hoteli, które zgrupowane sa niedaleko siebie)
Jodesa Blvd de Mekka - na płn od placu Dchira - pokoje ceny wypisane to 1os 200 dh a 2 os 215 dh my stargowaliśmy i płaciliśmy za 2 os - 144dh.
Przy Placu Dchira jest kilka hoteli ceny 40- 550 dh

Jedzenie
W stolicy jak to w stolicy jest większy wybór barów i restauracji. Można zjeść typowo europejską kolację w drogich hotelach Sahara Line Hotel lub w Parador ( za 200 dh) W tych hotelach można także zakupić alkohol, to ważne, gdyż nie wiele jest miejsc gdzie można kupić chociażby piwo.
Alkohol można kupić w hotelu Al Massira.
My proponujemy bary i pizzerie w okolicy palcu Dchira. Można tu spróbować soków, burgery, pizze, ryby , frytki i mięsne potrawy.
Pizzeria la Madone z dobra dużą pizzą za 30-50 dh. Przystawka to darmowe frytki. Miła obsługa i pyszne soki.
Pizzeria Hawai - po drugiej stronie palcu Dchira , dobre pizze za 40-65 dh . Jednakże trzeba uważac na obsługę, która "zapomina" wydawać reszty i bardzo zaokrągla rachunki!
La Poissonier - tu można zjeść smaczne ryby za 70-100 dh

Wymiana walut
Stolica to dobry punkt na wymianę pieniędzy. Jest tu wiele banków i bankomatów.

Internet
Kafejki internetowe znajdują się przy Palace Dchira i Blvd de Mekka 8-10 dh za godzinę.

Transport
W stolicy jest dworzec jak i biura przewoźników gdzie można nabyć bilety.
Dworzec linii CTM i SATAS Blvd de Mekka :
- Dakhla 140 -142 Dh o godz. 7.00 ( 8- 9-godzin )
- Agadir 190-200 dh o godz. 17.00 ( 10 - 12 godzin)
- Marakesz 250 dh o godz. 17.15 i 20.00

Dworzec linii Supratours znajduje się Place Oum Essad

Zakupy
- w Ensamble Artisanal nie ma ciekawych wyrobów. Naszym zdaniem lepiej poczekać z zakupami i zrobić je w Maroku. Jednakże można kupić prymitywna biżuterię - mamy pewność ze wykonał ja sam sprzedawca. Ceny wysokie.



Dakhla


Przenosimy się do kolejnego , już ostatniego odwiedzonego przez nas miasta na terytorium Sahary - do Dakhli. Dakhla leży 520 km na południe od Layoun. W czasie kolonialnym Dakhla - która zwała się wówczas Villa Cisneros- była stolicą całej Sahary Zachodniej.
Godzinami włóczyliśmy się uliczkami Dakhli oraz po jej okolicach.
Dakhla słynie głównie z rybołówstwa, którym trudni się większość cywilnych mieszkańców miasta. W mieście stacjonuje kilka tysięcy marokańskich żołnierzy. Bazy wojskowe ciągną się za miastem przez kilka km. Tutaj właśnie - koło baz wojskowych warto łapać stopa. Nam zawsze się udawało.

Trzeba koniecznie odwiedzać Latarnię morską cudownie położona nad brzegiem Atlantyku. Można tu zejść po skalnym brzegu i popływać lub oddać się łowieniu. Na obrzeżach miasta znajdują się liczne slumsy. Niestety, w takich warunkach mieszka znaczna część mieszkańców miasta. Można tutaj obserwować życie jakie toczą biedni rybacy oraz hodowle wielbłądów.
Proponujemy odwiedzenie kilka meczetów. Nie można tam wchodzić niewiernym ,ale często muzułmanie modlą się na zewnątrz, gdyż meczety są małe.
Z kawiarni i herbaciarni korzystają wyłącznie mężczyźni. Turystki mają jednak większe prawa niż lokalne kobiety i również zostaną w takiej knajpce obsłużone. My proponujemy Cafe Jazira z dobrą kawą.
Ciekawym zwyczajem w Dhakli było rozbijanie namiotów na ulicy. Gdy przyjeżdżali goście z prowincji to rozbijali swój namiot przed domem gospodarza, często na asfalcie. Widzieliśmy na asfalcie dziury po "śledziach" namiotowych. Ruch na takiej uliczce też bywał utrudniony lub niemożliwy ze względu na gabaryty namiotu.

Dhakla leży na końcu piaszczystego półwyspu, sięgającego 40 km w morze. Więc można zażywać kąpieli i w zatoce i oceanie. Wolny czas ( np. oczekując na wolny transport można spędzić nad zatoka lub Atlantykiem czy to w basenie ( hotel Doumass za korzystanie z basenu na tarasie 50-70 dh za dzień) napoje droższe, ale do wytrzymania. Można także skorzystać z baru dobrze wyposażonego. My jeździliśmy do kempingu oddalonego o 7 km na północ od miasta (stopem). Jest tam bar i ładnie zagospodarowana plaża. Polecamy! Aby dojechać z miasta trzeba koło bazy wojskowej złapać stopa co wcale nie jest trudne.

Hotele:
Hotel Aigue - koło biura CTM jest czysty i skromny a przy tym tani 30-50 dh od osoby
W centrum miasta i przy deptaku k. zatoki znajduje się kila hoteli gdzie za 2 os płaci się 100 dh ( po targowaniu)
kemping przed Dhaklą ( 7 km) z ładnymi pokojami, barem i plażą piaszczystą cena 20-40 od osoby

Jedzenie
Bardzo często sklepy mięsne i knajpki znajdują się obok siebie. Klient kupuje w sklepie kawałek mięsa, który następnie za opłata w knajpce jest grilowany.
W Dakhli można zjeść w gar - kuchniach sprzedawane są kanapki z wielbłądziną (6dh-10 dh). Jest to sahariański fast-food. Kawałki mięsa z wielbłąda są podgrzewane na gorącej blasze i podawane razem z warzywami w bułce. Oczywiście spróbowaliśmy. Były pyszne i polecamy.
Polecamy Restauracje Samarkand i Bar Juan .
Cafe Restauant Samarkand - cudownie położona restauracja. Nazwa wyraża to co zobaczyliśmy. można tu smacznie zjeść , wypić pyszne soki ( 8- 10 dh) i popatrzeć na odbijający się blask słońca w zatoce. Obiad można zjeść za 40-70 dh, są też całe zestawy obiadowe z deserami 70-120 dh.
W Dakhli jest wiele miłych knajpek gdzie można dobrze i tanio zjeść. Ludzie są chętni do pogawędek a nawet napisali na cześć Asi wiersze.

Internet
Kafejki internetowe działają w Dakhli dobrze znajdują się przy Palace Dchira i Blvd de Mekka 8-10 dh za godzinę. Polecamy kafejkę obok Cafe Samarkand ( ave Mohammed V) cena 10 dh za godzinę

Transport
Codziennie z Dakhli można wydostać się biurem CTM, SATAS, Supratours
Dhakla - Marakesz 12.00 cena 387 dh
Agadir - 8.00 cena 329 dh
Laayoune cena 140 dh


Wyjazd do Mauretanii
Do Mauretani nie można dostać się autobusem gdyż żaden tam nie kursuje. Dakhla to ostatni punkt przed podróżą do Mauretani. Obecnie już nie trzeba podróżować w wojskowym konwoju!!
Można wynająć jeepa lub właśnie tutaj dokonać sprawdzenia własnego środka transportu przed pustynną drogą do Mauretanii. Jest tu wiele warsztatów samochodowych, które służą pomocą.
Autostop- można dołączyć się do podróżujących do Mauretanii. Chodzą po barach i pytając kto jedzie do Mauetanii zawsze się można z kimś zabrać.
W podróż należy zabrać jedzenie i wodę. Przedstawiciele ONZ mówili nam , że po drodze jest trudno kupić cokolwiek.



Marrakesz

W Dhakli kupiliśmy bilet do Marakeszu (za 387 Dr) i po długiej podróży opuściliśmy tereny Sahary Zachodniej by powrócić na teren właściwego Maroka. Marrakesz to cudowne miasto z atmosfera przypominająca Kraków. Wspominamy bardzo mile. Ludzie przyjacielscy. Zaprzyjaźniliśmy się z młodymi sklepikarzami po długim targowaniu. Mówili ze szanują nas za to ze byliśmy tacy wytrwali w targowaniu i dodali jeszcze kila pamiątek. Potem spotykaliśmy się codziennie na herbatce. Oczarowani zostaliśmy placem Dżemaa el Fna. W zależności od pory dnia ma inny charakter. Polecamy wstrzymać się z kolacja do wieczora i zjeść ją właśnie na placu Dżemaa el Fna. Plusem tego miejsa jest i to, że jest tu tanio. Można zjeść smaczny , duży posiłek za kwotę 25-50 Dr (kebab, baraninę, ryby sałatki). Nie ma obawy co do świeżości potraw zostaną przygotowane na Waszych oczach. Rano natomiast proponujemy udać się do knajpki z tarasem na słynny plac aby pijąc kawę obserwować stragany, uzdrowicieli, rozlewaczy wody i cały ten kolorowy ambaras.

Hotel:
Zatrzymaliśmy się w hotelu Ali i możemy go polecić ( w lecie trzeba rezerwować hotelali@hotmail.com fax 044440522, tel 044444979 ; Rue Moulay Ismail). Zalety:
- mówią po angielsku
- hotel przy samym placu Dżemaa el Fna
- można zobaczyć różne ciekawe oferty wycieczek ( ewentualnie z czegoś skorzystać) w mieszczącym się tu biurze
- darmowy internet dla gości hotelu
- śniadanie w cenie - dużo i dobre
- ładne pokoje
- dojazd z dworca 20 Dr taxi


Transport:
Dworzec autobusowy - tu właściwie zlokalizowane sak biura wszystkich firm przewozowych oto przykładowe ceny:
Fez - 100-130 Dr, Casa 65, Meknes 100 Dr
Pociąg - warto spróbować - np. Fez 170-180 Dr, MEKNES 150 Dr


Przejścia na strony: