TADŻ MAHAL

 

 

Poci±g zwalniał. Założylimy plecaki i skierowalimy się do wyjcia. Nasza długa 12 h podróż z Varanasi do Agry dobiegała końca. Indyjskie poci±gi......... . Podróż w nich to przygoda sama w sobie. W Varanasi poci±g wjechał na peron z 4-godzinnym opóĽnieniem. Setki hindusów rzuciło się do w kierunku wejć. My mielimy zarezerwowane miejsca - i to sypialne. Indyjska kuszetka od polskiej różni się tym, że w tamtejszym poci±gu nie ma przedziałów. Ciekawostk± indyjskich poci±gów s± także kraty w oknach. Gdyby nie one, wielobarwny tłum na każdej stacji próbował by dostać się do poci±gu nie tylko drzwiami, ale i oknami.

Gdy co pewien czas poci±g wtacza się na nieco większ± stację, podróżni opuszczaj± go i wychodz± na peron. Na peronie stoj± dziesi±tki kramów i malutkich barów. Można co zjeć, co wypić, a także kupić prowiant na drogę. Potem, gdy poci±g rusza, wszyscy pędem ruszaj± do drzwi i wskakuj± do ¶rodka. Raz zdarzyło nam się, iż w chwili gdy sprzedawca wydawał nam resztę poci±g ruszył - a według informacji jak± wczeniej nam udzielono miał stać jeszcze 10 minut. Pobieglimy za nim, i dosłownie, w ostatniej chwili wskoczylimy do rodka. Jedno z nas znalazło się w innym wagonie, i dopiero na najbliższej stacji wróciło na swoje miejsce. Rankiem dojechalimy do Agry. Podekscytowani spogl±dalimy na to wielkie miasto. Historia Agry nierozerwalnie zwi±zana jest z histori± Mogołów.

Mogołowie przybyli do Indii w XVI w. pod wodz± Barbara, lecz dopiero jego wnuk, Akbar Wielki, stworzył prawdziwe imperium. Państwo Mogołów obejmowało większoć dzisiejszych Indii (za wyj±tkiem południowego końca Półwyspu Dekańskiego), cały dzisiejszy Bangladesz, Pakistan i pół Afganistanu. Rz±dz±cy krajem Mogołowie wyznawali islam, muzułmanie stanowili jednak niewielki procent w zdominowanym przez hindusów społeczeństwie. Dlatego musieli prowadzić bardzo rozważn± i ostrożn± politykę. Sercem olbrzymiego państwa była Agra (licz±ca już w XVII w. 750 tysięcy mieszkańców), sercem za Agry była siedziba Cesarza - Czerwony Fort. Twórca potęgi Mogołów, Akbar, przeniósł wprawdzie stolicę do nowowybudowanego przez siebie Fatehpur Sikri, z czym zwi±zana jest doć ciekawa historia. Otóż Akbar, człowiek który posiadał nieograniczon± władzę i olbrzymie bogadztwa, nie miał tego, czego pragn±ł najbardziej - syna któremu mógłby przekazać swoje imperium. Stosował różne specyfiki zalecane przez lekarzy, ale potomek wci±ż się nie rodził. Usłyszał wówczas Akbar o mędrcu Salimie Cziszti żyj±cym w pobliżu Agry, i udał się do niego z piesz± pielgrzymk±. Grobowiec Salima Cziszti w Fatehpur SikriSalim przepowiedział mu narodziny synów, i wkrótce potem potem żona rzeczywicie powiła mu syna. A był to dopiero pierwszy z trójki synów, którymi zgodnie ze słowami mędrca, Akbara obdarzył los. Szczęliwy ojciec kazał w miejscu, w którym spotkał mędrca wybudować pałace, wi±tynie i całe miasto i przeniósł tam sw± stolicę. Kilka lat potem Fatehpur Sikri zostało opuszczone z powodu wyschnięcia ¬ródeł wody, lub, jak głosi legenda, po mierci mędrca Akbar uznał, że miasto powinno umrzeć wraz z nim. Tak czy inaczej stolica wróciła do Agry, turyci za, którzy przybęd± do Fatehpur Sikri mog± podziwiać to unikatowe, opuszczone ponad 300 lat temu miasto, z jego wspaniałymi pałacami i wi±tyniami. Na stoj±cej w Fatehpur Sikri Bramie Zwycięstwa znajduje się jakże pouczaj±ca inskrypcja "¦wiat jest mostem, przejdĽ na drug± stronę, ale nie buduj na nim."

Synowie, tak oczekiwani przez Akbara nie przynieli mu radoci. Żaden z nich nie odziedziczył geniuszu ojca, Dwaj z nich, Murad i Danijal zapili się na mierć, a Dżachangir, który po mierci ojca zasiadł na tronie, nie tylko czuł słaboć do alkoholu, ale także namiętnie zażywał opium, i jedynie dzięki wyj±tkowej sile swego organizmu dożył staroci..

Do Agry przybylimy tak naprawdę dla jednej tylko budowli, wybudowanej na rozkaz syna i następcy Dżachangira - Szachdżachana. Dla budowli będ±cej wyrazem jego wielkiego żalu po stracie ukochanej żony - dla Tadż Mahal.

Okolicznoci wst±pienia Szachdżachana na tron były niezwykle barwne. ¦mierć ojca zastała go w Bidżapur, małym państwie hinduskim na południu Indii. Przeciwnicy Szachdżachana namówili króla Bidżapur do internowania Szachdżachana, gdyż sami chcieli osadzić na tronie innego członka cesarskiej rodziny. Szachdżachan zasymulował więc własn± mierć - najpierw wypił kozi± krew, a potem przy atakach wymiotów symulował agonię. Jego ostatnim życzeniem było to, by być pochowanym w ziemi mogołów. Kondukt żałobny uzyskał zgodę władcy Bidżapur na opuszczenie kraju. Wkrótce potem Szachdżachan “ożył” i przejłł pełnie władzy w cesarstwie. U jego boku stała za Mumtaz Mahal (czyli “ozdoba pałacu”), któr± małżonek uwielbiał ponad wszystko. Szczęcie Szachdżachana nie trwało jednak długo. Dnia 7 czerwca 1631r. , podczas porodu 14 dziecka ukochana żona Szachdżachana zmarła. Cesarz pogr±żył się w rozpaczy. Potem owładnęła nim jedna idea - wybuduje żonie grobowiec jakiego nie miał nikt przed ni±, wielki, piękny i wspaniały. Bez względu na koszty. Taka była geneza powstania Tadż Mahal.

By dostać się do tej budowli z dworca kolejowego, na którym wysiedlimy, postanowilimy wynaj±ć riksze rowerowe. Rozpoczęlimy więc negocjacje z napotkanymi rikszarzami o cenę. Jakie było nasze zdziwienie, gdy rikszarze, miast długo targować się o cenę, zaproponowali nam przejazd tam i z powrotem za darmo, pod warunkiem, że po drodze wst±pimy do kilku sklepów. Okazało się, że sklepikarze płac± rikszarzom za przywóz turystów do ich sklepów. Oczywicie przystalismy na propozycję rikszarzy.

Jazda riksz± rowerow± przez indyjskie miasto jest ekscytuj±ca. Olbrzymi ruch, riksza klucz±ca pomiędzy samochodami, a czasem wymijaj±ca stoj±c± czy leż±c± na ulicy “więt±” krowę. Ubiory rikszarzy i przechodniów, zapach ulicy, rozgrzane powietrze, stragany przy drogach, odgłosy miasta - wszystko to powodowało, że odczuwalimy wszystkimi zmysłami otaczaj±c± nas egzotykę. I bylimy szczęliwi. Że udało się nam, trójce jeszcze wówczas studentów, dotrzeć drog± l±dow± do Indii, przeżyć tyle przygód po drodze, i własnie teraz chłon±ć całym sob± atmosferę tego wielkiego kraju. A nasza trzymiesięczna w sumie podróż kosztowała w sumie tak niewiele - wydalimy nieco ponad 700 USD.

Jechalimy w kierunku Tadż Mahal, zatrzymuj±c się po drodze w sklepikach i dokonuj±c drobnych zakupów. Bylimy podekscytowani, że za chwilę zobaczymy Tadż, a zarazem lekko zaniepokojeni: Czy rzeczywicie jest tak wspaniały ? Każdy z nas na podstawie lektury wyrobił sobie własne wyobrażenie, lecz jakże często rzeczywistoć jest nieco gorsza od naszych oczekiwań. Czy Tadż Mahal im sprosta ? Była tylko jedna możliwoć by to sprawdzić - dotrzeć tam.

Rikszarze zatrzymali się przed wejciem do parku.

- Dalej musicie ić pieszo. Lecz popieszcie się, bo gdy słońce zachodzi cena wejcia do Tadż Mahal jest wyższa. Będziemy na Was tu czekać - powiedzieli.

Ruszylismy. Po 15 minutach kupilismy bilet i przekroczylimy bramę. Przed nami ci±gn±ł się 300-metrowy plac z basenami, w których odbijał się stoj±cy po jego drugiej stronie Tadż Mahal. Oczekiwalimy czego wspaniałego. To, co ujrzelimy było jeszcze wspanialsze. Żaden opis nie odda piękna i uroku tego miejsca. Tadż trzeba zobaczyć. On zachwyca pięknem. Tadż Mahal Wolno, z nabożn± czci± zbliżalimy się do grobowca. Z daleka nie wydaje się on tak wielki, lecz gdy podejdzie się bliżej uderza ogrom budowli. Centraln± częć grobowca stanowi omioboczna budowla zwięczona kopuł±. Od poziomu ogrodu do złotej iglicy znajduj±cej się na szczycie kopuły mauzoleum ma aż 74 m wysokoci. Na rogach wznosz± się cztery smukłe minarety. Wszystko zbudowane jest z białego marmuru, gdyż w religii muzułmańskiej kolor biały jest kolorem mierci. Całoć tworzy wrażenie niezwykłej lekkoci, a zarazem jakiej bajkowoci. Nieco z boku głównej budowli, po obu jej bokach znajduj± się zbudowane z czerwonego piaskowca galeryjki i meczet. Wszystko to jest doskonale symetryczne.

Tadż Mahal budowało przez 22 lata ponad 20 tysięcy robotników. Z Radżputanu, odległego od Agry o setki kilometrów, sprowadzano wielkie bryły białego marmuru makrańskiego. ¬ródłem czerwonego piaskowca była natomiast opuszczona stolica Akbara, Fatehpur Sikri. Wszelkie niezbędne materiały i klejnoty potrzebne do budowy sprowadzano z Tybetu (turkusy), Cejlonu (lapiz-lazula), Rosji (malachity), Bagdadu i Egiptu. By podnieć ciężki marmur na wysokoć ponad 70 m. zbudowano rampę o długoci 4 km Z całego orientalnego ¦wiata, a także z Europy, ¦ci±gano do Agry najwybitniejszych murarzy, kaligrafów i artystów, którzy powięcili kilka lat życia na uczynienie z Tadż najwspanialszego grobowca wiata. Do dzi trwaj± spekulację, który z architektów był autorem projektu i kierował pracami. Jedna z legend głosi, że po zakończeniu budowy cesarz rozkazał olepić i obci±ć ręce swemu architektowi, aby nigdy nie powstała budowla dorównuj±ca Tadż Mahal. Nie jest ona jednak prawdziwa , gdyż gdy Tadż został ukończony, Szachdżachan postanowił wybudować drugi, bliĽniaczy grobowiec dla siebie. Miał on stan±ć po drugiej stronie rzeki i dla odróżnienia od pierwszego, miał być cały zbudowany z czarnego marmuru. Obydwa grobowce miał poł±czyć most. Swego zamierzenia Szachdżachan nie zdołał zrealizować.

Starzej±cy się cesarz coraz więcej władzy przekazywał w ręce swego najstarszego i ukochanego syna Dary Szikoha, na co z wzrastaj±c± zazdroci± spogl±dali młodsi bracia Dary. Gdy rozeszły się plotki o mierci władcy, trójka młodszych synów Szachdżachana (Augrauzeb, Murad i Szudża) wznieciła bunt Okazało się , że cesarz żyje, było już jednak za póĽno. Armie trójki braci ruszyły na stolicę. Wojskom cesarskim udało się powstrzymać armie Szudży, zostały jednak rozbite przez poł±czone siły Murada i Augrauzeba.

Do kolejnej, decyduj±cej bitwy doszło na równinie Samugarh. Wojskami buntowników dowodził faktycznie Augrauzeb - człowiek przebiegły, fanatyczny muzułmanin i okrutnik. Murad ,choć był dzielnym wojownikiem, nie grzeszył bowiem nadmiernym rozumem. Armi± cesarsk± dowodził natomiast Dara Szikoch, tolerancyjny, łagodny, z zadatkami raczej na filozofa niż wojownika. W tej bitwie starły się dwie wizje Indii mongolskich: wizja Augrauzeba z dominuj± rol± islamu w państwie i przeladowaniami innowierców oraz wizja Dary: równouprawnienia wszystkich religii i braterstwa hindusko-muzułumańskiego.

Obie armie prezentowały się wspaniale: setki słoni bojowych, wielbł±dów z zamontowanymi na grzbietach armatkami, zakutych w zbroje jeĽdw z Radżastanu (przypominaj±cych nieco redniowiecznych europejskich rycerzy); którzy zgodnie ze swym poczuciem honoru mogli albo zwyciężyć, albo zgin±ć, a nigdy zostać pokonani; tysi±ce lekkokonnych, piechota i artyleria obsługiwana przez europejskich najemników. W sumie ponad 100 tysięcy ludzi. Pocz±tkowo przewaga należała do wojsk cesarskich, jednak w pewnym momencie Dara przesiadł się ze swego słonia na wierzchowca, by poprowadzić szarżę kawalerii (lub, jak chc± kronikarze Augrauzeba, unikaj±c ognia artylerii). Żołnierze cesarscy, widz±c słonia Dary pustego, pomyleli, że wódz zgin±ł i rzucili się do ucieczki. Było po bitwie. Zwycięski Augrauzeb wkroczył do Agry, i po krótkim oblężeniu zdobył Czerwony Fort i uwięził Szachdżachana. Dara uciekł z pola bitwy, i próbował organizować now± armię w zachodniej częci imperium. Pokonany, zdradzony i uwięziony został przez Augrauzeba skazany na mierć (za herezję i odstępstwo od islamu). Augrauzeb rozprawił się też z Muradem (którego podstępnie uwięził) i Szudż± (który długo bronił się w Bengalu, następnie uciekł z Indii i został zamordowany) i został nowym cesarzem . Wywołane przez jego politykę nowe wanie religijne doprowadziły z czasem do rozpadu państwa mogołów, a kto wie, czy nie leż± także u Ľródeł obecnego podziału Subkontynentu na hinduskie Indie i muzułmański Pakistan.

Szachdżachan do końca swych dni żył w Czerwonym Forcie w Agrze, w którym uwięził go Augrauzeb. Ponoć często spogl±dał na oddalony o dwa kilometry Tadż Mahal. Po swej mierci Szachdżachan pochowany został u boku żony, i do dzi ciała cesarskiej pary stanowi± serce Tadż, bez w±tpienia najwspanialszego mauzoleum na wiecie.

Pełni wrażeń, zauroczeni pięknem Tadż Mahal, z żalem w sercu i mocnym postanowieniem, że kiedy tu wrócimy, opucilimy mauzoleum. Pod bram± parku spotkalimy rikszarzy. Chwiali się na nogach. Byli pijani i palili marihuanę. Wsiedlimy na riksze . Riksze prowadzone przez pijanych rikszarzy nie jechały może zbyt prosto, ale udało nam się szczęliwie dotrzeć do restauracji. Po kolacji rikszarze odwieĽli nas na dworzec autobusowy, gdzie pożegnali¶my się z nimi. Czekał już na nas autobus, którym mieli¶my pojechać do Jajpur w Radżastanie, po kolejne przygody.

A co z postanowieniem powrotu? Wypełniło się. Po 3 latach wrócili¶my do Agry by ponownie ujrzeć Tadż Mahal. Znów nas zachwycił. I znów obiecali¶my sobie, że kiedy¶..... .

Przej¶cia na strony: